19/07/2017

Biochemia Urody + maseczka morska z perłami


Czyli moje pierwsze zamówienie z Biochemia Urody. Jest to sklep on-line z naturalnymi kosmetykami. Zamówione produkty przychodzą do nas w odpowiednio odmierzonych składnikach, które trzeba ze sobą połączyć według instrukcji. Ja skusiłam się na tonik z kwasem BHA 2% (bez alkoholu) (wyczytałam o nim dużo pozytywnych opinii w zwalczaniu niedoskonałości), maseczkę morską z perłami oraz krem anty-trądzikowy AZELO/BHA + potrzebne do wykonania go składniki - konserwant i hydrolat z zielonej herbaty. "Smak" hydrolatu można dobrać według uznania, zamówiłam ten z zielonej herbaty ze względu na właściwości oczyszczające - dodatkowo pięknie pachnie! Wszystkie z zamówionych kosmetyków przygotowałam bez większego problemu. Tonik oraz maseczkę wystarczyło odpowiednio wymieszać, z kremem zeszło trochę dłużej, ale produkt finalny wygląda przyzwoicie. Maseczkę wypróbowałam od razu - otrzymany proszek należy wymieszać z wodą lub z hydrolatem (w moim przypadku był to wspomniany hydrolat z zielonej herbaty). Zapach jest specyficzny - czuć w niej głównie spirulinę. Jeżeli chodzi o efekt działania, zauważyłam, że maseczka wyciągnęła na wierzch trochę niedoskonałości, a skóra jest po niej bardziej gładka.

21/05/2017

Gosha Rubchinskiy: prawda kontra fałsz


Gosha Rubchinskiy, rosyjski projektant pochodzący z Moskwy, to jeden z prekursorów współczesnej, radykalnej mody. Do współpracy, zamiast ekskluzywnych marek, wybiera firmy, które z biegiem lat straciły na popularności - Fila, Kappa, Sergio Tacchini, Champion - i wskrzesza je do życia. Jeden z jego najgłośniejszych pokazów odbył się w Kaliningradzie, gdzie Rosjanin zaprezentował kolekcje sygnowaną logiem Adidasa. Zapytany o swój sukces odpowiada, że Moskwa i młodzież są dla niego najważniejsze, a popularność jego wizji mody jest przewrotnym dziełem przypadku.

19/09/2016

Zwierzyniec


W ubiegły piątek, siedemnastego września, w klimatycznym wnętrzu Domu Darmstadt, historycznej kamieniczki położonej w samym sercu płockiej starówki, odbył się wernisaż prac Genowefy Magiery z kolekcji Andrzeja Kwasiborskiego. Kilka krzeseł, kilkanaście osób, kilkadziesiąt prac, kilkaset kolorów, kilka tysięcy plam. Ona - jedna. Królowa tego Zwierzyńca. 

11/09/2016

15/08/2016

CÉLIAvalverde

LAUNCHED IN 2014, CÉLIAvalverde IS A SPANISH BRAND WITH A STRONG IDENTITY AND A PERSONAL VISION THAT MAKES THE PARTS LIST CAN BE READ LIKE A RECIPE FOR CONFUSION BETWEEN STRENGHT AND DELICACY; TWO KEY CONCEPTS FOR UNDERSTANDING THE BRAND. CREATE A DECISIVE CHANGE IN TASTE AWAY FROM PROVOCATIVE WORN AND SEXUALITY GIVING RISE TO A NEW CONCEPT OF FEMININE ELEGANCE AND SOPHISTICATION.


09/07/2016

10/06/2016

16/05/2016

Fashion Designer Awards (final)


Nikola Fedak & Eska Info Rzeszów

Planowałaś architekturę, ale teraz porwała Cię moda. Co sprawiło, że postanowiłaś pójść w tę stronę?
Szczerze mówiąc to nigdy tak w stu procentach nie byłam przekonana do kształcenia się na przyszłego architekta. Zdecydowałam się na kurs przygotowujący do egzaminów z tej dziedziny, ponieważ od małego dobrze sobie radzę z matematyką i jestem osobą raczej kreatywną, a te dwie cechy idą ze sobą w parze jeśli chodzi o ten zawód. Zainteresowanie modą pojawiło się w moim życiu odkąd powoli stawałam się nastolatką – myślę, że to dość powszechny scenariusz. Lubiłam kombinować z ubraniami, niesztampowo łączyć ze sobą różne fasony, wzory, kolory. Teraz łapię się za głowę wspominając niektóre z moich tamtejszych pomysłów. Ale jednocześnie wiem, że to była nieunikniona droga prób i błędów, dzięki której doszłam tu, gdzie jestem teraz. Projektowaniem zainteresowałam się w pierwszej liceum. Początkowo wymyślałam dość proste kroje, angażując mamę w uszycie moich wizji, które potem dumnie nosiłam. Z perspektywy czasu wiem, że wtedy moje podejście do tej dziedziny było nieco naiwne. Dopiero teraz zaczynam rozumieć na czym tak naprawdę polega sztuka projektowania mody, jednocześnie zdając sobie sprawę jak mało o niej wiem. Ten zawód umożliwi mi ekspresje artystyczną w dziedzinie, która pochłania mnie do reszty, dlatego jestem zdeterminowana do pracy nad swoim warsztatem i kształceniem swoich umiejętności.

Skąd czerpiesz inspiracje? Czy jest ktoś, kto jest dla Ciebie autorytetem w tej dziedzinie?
Czytam pisma związane z modą i sztuką, przeglądam portale modowe, oglądam aktualne pokazy projektantów z całego świata. W pewnych kwestiach jestem trochę tradycjonalistką, więc rozwiązania projektowe sprzed kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu lat mają dla mnie duże znaczenie. Uwielbiam malarstwo i często to właśnie obrazy stają się moim głównym natchnieniem. Staram się mieć oczy dookoła głowy – impulsem do stworzenia arcydzieła może być wszystko. Nie tylko w wymiarze fizycznym. Moim autorytetem jest każdy projektant, który odniósł sukces – uważam, że skoro czyjaś praca została doceniona, to nie jest to przypadkowe.

Czym inspirowałaś się podczas tworzenia projektów na FDA?
Hasło tegorocznej edycji to „hołd dla koloru”, więc to właśnie kolor był punktem wyjścia mojej mini-kolekcji. Skupiłam się na barwach modnych w tym sezonie – postawiłam na pudrowy róż, granat, liliową szarość oraz zieleń. Dużą rolę odegrały też kolekcje na sezon wiosna-lato 2016 takich domów mody, jak Gucci, Rodarte, Alexander McQueen. Niekwestionowaną muzą była dla mnie Elsa Schiaparelli – moje ubrania to klasyczne fasony, przełamane finezyjnymi dodatkami. Przypadkowo natrafiłam na serie obrazów zatytułowaną „Ogród” autorstwa Judy Garfin. Myślę, że to był przełomowy moment w mojej pracy. Pod wpływem tych płócien ukształtował się klimat kolekcji, a ręcznie robione detale w postaci haftowanych klamer do pasków przybrały kształty zaczerpnięte z tych dzieł.

To jeden z najważniejszych konkursów tego typu w kraju. Jak się czułaś, kiedy Cię wyróżniono?
Doceniona. Udział w Fashion Designer Awards dał mi nieprawdopodobny zastrzyk wiary w moje marzenia i motywacji, by się nie poddawać i próbować ze wszystkich sił je spełniać.

Jak wygląda proces projektowania? Ile czasu temu poświęcasz?
Na pewno to proces złożony – nigdy nie jest tak, że postanawiam coś zaprojektować tu i teraz i udaję mi się stworzyć kolekcje za jednym zamachem. Dużo myślę nad tematem z jakim jest związany projekt, szukam analogii, powiązań, punktów wspólnych łączących go z czymś, co mogłoby stać się dla mnie natchnieniem. Najczęściej faza początkowa to zbitek drobnych pomysłów, które z biegiem czasu układam w spójną całość, eksponując pomysły lepsze i eliminując gorsze. Po stworzeniu wstępnych szkiców sylwetek trzeba zastanowić się nad materiałami z jakich mają być one uszyte, przemyśleć też stronę techniczną – konstrukcję i wykończenie ubrań.

Dla kogo przeznaczasz swoje projekty? Czy zdarza Ci się tworzyć coś dla koleżanek?
Do tej pory projektowałam jedynie na użytek własny – specjalne okazje, pokazy mody to wydarzenia, gdzie mogę sobie pozwolić na eksperymenty ze stylizacjami. Kolekcja konkursowa składa się z ubrań kobiecych, a jedynym ograniczeniem jest gust potencjalnej nosicielki. W moich przyszłych projektach nie chciałabym się ograniczać – marzę o tworzeniu wielowarstwowych kolekcji, w których każdy, kto ma zbliżone do moich względy estetyczne, znajdzie coś dla siebie.

Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość?
W najbliższej przyszłości chciałabym mieć możliwość zdobywania wiedzy z zakresu projektowania ubioru i rozwijania swoich umiejętności. Zrobię co w mojej mocy, aby dostać się na Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie i tam doskonalić swój warsztat. Na pewno nie przestanę malować – mam nadzieję, że po ukończeniu liceum będę miała na to więcej czasu, niż dotychczas. Wyznaję zasadę, że życie składa się z nieprzewidywalnych sytuacji, które sprawiają, że znajdujemy się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie dokładnie wtedy, kiedy powinniśmy. Jeśli chodzi o dalszą przyszłość – chciałabym przede wszystkim być szczęśliwą osobą.